Uwaga. To w szablonie to moja fotka. Być może dawanie samej siebie na szablon to przejaw próżności, ale mnie to nie bardzo obchodzi. Próżność - ludzka rzecz.
A więc do rzeczy - Aivilo jestem. Z Krakowa. Z Nowej Huty.
Matka na mnie Hutas mówi. Zabawnie to brzmi przy kłótni - Ty Hutasie!
Sąsiedzi tylko uszy przyklejają do ścian z dykty w tym moim pięknym, potężnym i niewiarygodnie brzydkim bloku.
Mam 18 lat. Chciałabym zawsze mieć 18 lat. Cóż, nie da się.
Mam Brata.
Mam pająka.
Pająk ma na imię Zbigniew. W skrócie Zbinio.
Miałam tez arachnofobię. Ale jak Brat przyniósł pająka do domu, musiałam coś z tym zrobić. Dlatego pająk sie tak nazywa. Jak widzisz ptasznika wielkości dłoni, to się go boisz. Jak słyszysz, że ma na imię Zbinio - to się śmiejesz.
Gram na altówce. Nie, to nie rodzaj fletu. Nie jest to żaden instrument dęty, jak to myśli większość otaczającego mnie społeczeństwa. Wbrew pozorom altówka to coś takiego większego od skrzypiec, ale również trzymanego pod brodą. Broń Boże, nie mylić z wiolonczelą, którą się trzyma między nogami. Smyra się po altówce smyczkiem, jeździ z pasją po tych strunach.
Gram też na fortepianie. Walę w klawisze, namiętnie przyciskam pedały. Czasem dmuchnę w jakiś flecik.
Tak, muzyka jest pełna seksu.
Co jeszcze?
Ach tak. Piszę dużo. Jak zechcę,to może zamieszczę tu jakiś fragmencik.
Koniec tego. Znów się rozpisałam. Basta. Więcej będzie na blogu.
Pozdrawia Avi.
{powrot}